JOANNA REGENT WSPÓŁPRACOWNICZKA OSZUSTA LISOWSKIEGO

Przez 5 lat była prawą ręką kryminalisty wielokrotnie karanego prawomocnymi wyrokami Macieja Lisowskiego – dyrektora Fundacji LEX NOSTRA i Sp. z o.o. pod tą samą nazwą. Przez tyle lat tkwiąc w tym etyczno-moralnym szambie nie mogła nie wiedzieć, że tenże Lisowski nie tylko był w więzieniu za oszustwa, ale i oszukiwał ludzi podając się za adwokata pomimo tego, iż nie ma nawet wyższych studiów. Wiedzę prawniczą zdobywał za kratkami od współwięźnia – Andrzeja Klibisza, którego także oszukał, bo gdy zrealizował jego pomysł, po wyjściu z kryminału to zapomniał o nim jako wspólniku, z którym miał dzielić się zyskami po powstaniu fundacji Lex Nostra. W czasie 5 lat będąc także członkiem rady programowej, czym chwili się na swoim oficjalnym dossier na stronie swojej kancelarii nie dodając jednak najistotniejszej informacji czyli nazwy fundacji LEX NOSTRA.

JOANNA REGENT przez długie lata tkwiła przy kryminaliście i oszuście, który podając się za prawnika wyłudzał od osób potrzebujących pomocy nawet kwoty od 3 do 30 tysięcy. Znam wiele takich udokumentowanych przypadków – od osób, które musiały z różnym skutkiem dochodzić zwrotu pieniędzy od Lisowskiego i fundacji LEX NOSTRA. Nie wiadomo dokładnie ile osób, może nawet setki oszukano bowiem Lisowski tylko część z nich zdecydowała się na drogę sądową w dochodzeniu o zwrot pieniędzy. Mechanizm był prosty. Maciej Lisowski, choć intelektualnie mocno ograniczony, pochodzący z małej wioski pod Białymstokiem, to swoją chłopską chytrością potrafił zarabiać naprawdę ogromne pieniądze. Mówi się, że nawet jego prawa ręka będąc jego współpracowniczką dorobiła się mieszkania w Legionowie.

Otóż poprzez „barowe” kontakty i tęgie popijawy Lisowski cyklicznie rozkręcał kontakty w stolicy po wyjściu z więzienia. Dość szybko zaproszony został do radia, a następnie coraz częściej do programów telewizyjnych. Trafił bowiem w czas gdy jak grzyby po deszczu mnożyły się programy pokazujące bezprawie, a nawet patologie szeroko pojętego wymiaru administracji samorządowej i państwowej.

„Mecenas Lisowski” – oszust i kryminalista robił w nich za …. Eksperta i AUTORYTET!

Nikt nie chciał wpaść na pomysł, aby powołującego się na różne wpływowe i znane osoby sprawdzić go zamiast budować mu w mediach wiarygodność niezbędną do oszustw pod szyldem szlachetnie brzmiących podmiotów fundacji i spółek.

Lisowski widywany nawet w dużych programach jak np. „państwo w Państwie” lub „Sprawa dla Reportera” nie miał także problemów z pozyskaniem studentów i aplikantów do pracy lub omotaniu części z nich rzekomymi korzyściami z bycia wolontariuszem w kreciej robocie polegającej na przyjmowaniu wysokopłatnych zleceń od napędzanych przez media klientów.

LISOWSKI NIE PŁACIŁ PRACOWNIKOM

Znane są przypadki prawomocnych wyroków sądowych jak w przypadku Pani Soroki na kwotę 10 tys zł. Tyle, że podmioty Lisowskiego oficjalnie nie moją kasy na koncie a z trwałego majątku stare biurka i krzesła, więc są niewypłacalne.

Pieniądze ulatniają się. Na nic nawet kontrole, bo wtedy Lisowski piórem „zaprzyjaźnionych” dziennikarzy wrzeszczy jak np. redaktor Jachowicz kiedyś opluwacz z Gazety Wyborczej że żli ludzie chcą zniszczyć szlachetną FUNDACJĘ LEX NOSTRA i samego Lisowskiego.

Pojawiające się u niego osoby widząc go najpierw w mediach oczekiwały, że płacąc pieniądze większe niż z znanych kancelariach adwokackich pewniej wygrają np. skargę do Strasburga, apelację czy kasację. A więc pisma które aby mogły mieć szansę na skuteczność zarezerwowane sądla doświadczonych adwokatów i to z wyższej półki.

Klienci już na starcie byli kiwani, gdyż owe pisma pisali wspomniani wolontariusze, studenci lub aplikanci, a z rzadka jakiś doroślejszy prawnik zwykle z najniższej półki, bo Lis nie płacił lub płacił tym ostatnim symbolicznie w kwotach 200-300 zł za wspomniane pismo. Nietrudno zgadnąć jak kompromitująco niską miały one wartość merytoryczną szkodząc ludzkim sprawom. Niszcząc im życie, zdrowie i majątek !

Jakim więc trzeba być łajdakiem, aby uprawiać ten podły proceder pod szyldem pomocy tym, którzy już zostali poszkodowani przez instytucje państwa. Nawet sąsiadkę z klatki obok chorą i poruszającą się na inwalidzkim wózku oszukał na 3 tys. złotych.

Kobieta jak tylko się dowie o kolejnym procesie przeciwko Lisowskiemu to już przed salą krzyczy – Lisowski ty oszuście!

Tyle, że Lisowskiego trudno sprowadzić na rozprawę, bowiem cyklicznie zasłania się zwolnieniami lekarskimi, choć w tym samym czasie widywany był jako kierowca samochodu.

JOANNA REGENT KIEPSKI PRAWNIK. NIE RYZYKUJ.

W artykule JOANNA REGENT OSZUSTA LISOWSKIEGO w skrócie została opisana jej „prawnicza nauka”, którą wspomniała w swoim dossier, chwaląc się z bycia członkiem przez kilka lat rady programowej fundacji (LEX NOSTRA).

Poziom jej prawniczej edukacji i zasad etyczno-moralnych był na kompromitująco niskim poziomie, bo innym przez wiele lat nie mógł być. Niby kto ją miał szkolić? Oszust i były kryminalista? Nadal seryjnie oszukujący ludzi szukających pomocy?

Naprawdę większość kancelarii oferujących usługi prawne prowadzą ignoranci, lenie i nieuki oczym najlepiej wiedzą sędziowie. Regent na swojej stronce jako pierwszą informację o sobie podaje słowo: „Profesjonalizm” co mogłoby być żartem, gdyby nie groza losu spraw i osób, które je Regentowej zleciły lub zlecają i mam prawo takiej oceny.

Oto konkretny przykład kompromitującego poziomu prawniczego Joanny Regent. Z niniejszy tekst złożyła kolejny pozew, podnosząc m.in. argument, że jest profesjonalnym prawnikiem, bo zdała egzaminy radcowskie. Zdanie egzaminu nie jest równoznaczne z wysokim poziomem tylko testem, którym rządzą przypadki a pani Regent Cendrowska szuka każdej okazji, żeby podreperować swój kulejący budżet, z kancelarii która ponoć przynosi jej straty, co też argumentowała w innym pozwie, wnosząc o zwolnienie z opłaty. Opublikujemy jej te wszystkie pozwy, bo opinia publiczna powinna wiedzieć, jak kiepsko prosperuje jej kancelaria i dlaczego nie ma klientów, że musi się ratować pozwami przeciwko dziennikarzowi, który ma tupet pisać o jej powiązaniach z oszustem i kryminalistą Andrzejem Lisowskim.,

JOANNA REGENT NIE JEST GODNA ZAUFANIA!

Podkreśla na swojej stronce „że Radca Prawny jest zawodem zaufania publicznego”. Może i w niektórych przypadkach i jest, ale nie w jej wykonaniu gdy przez 5 lat związana była z oszustem Maciejem Lisowskim – dyrektorem, bo z powodu wyroków nie może być prezesem Fundacji LEX NOSTRA.

Doskonale wiedziała co się w niej dzieje będąc w jej biurze niemal codziennie.

Szyderstwem jest w jej wykonaniu powoływania się na zasady etyczne i moralne w swojej działalności gdy przez 5 lat była członkiem rady programowej.

Znana również Regentowej, pani Ewa Biskupska ode której wzięła 10 tys zł. jedna z wielu wygrała z Fundacją LEX NOSTRA procesy sądowe o zwrot pieniędzy za wadliwe pisma. Całkiem niedawno wygrała kolejny proces, który tym razem wytoczył jej Lisowski, gdyż publicznie nazwał go oszustem. Sąd oddalił powództwo Lisowskiego i w uzasadnieniu uznał, że Lisowskiego można nazwać oszustem! Gdyż ma właśnie za oszustwa kilka prawomocnych wyroków! Zdumiewające jest że wszelkie dotychczasowe próby ponownego wsadzenia Lisowskiego do kryminału kończyły się niepowodzeniami a sama Regent nadal z nim współpracuje i ma się dobrze.

CDN